CZY ADWOKAT JEST BOGATY JAK KREZUS czyli rzecz o pieniądzach

             Nazywam się Anna Węgrzyn i jestem adwokatem dokładnie od 2 lat i 8 miesięcy. Za 4 miesiące 6 grudnia będę obchodziła trzecie urodziny mojej Kancelarii. W oparciu o Krajowy Rejestr Adwokatów policzyłam iż w chwili obecnej w Polsce jest 15 168 adwokatów. Już nie wnikam jaka część z tych adwokatów nie wykonuje zawodu, ale nie jest to duża liczba. Tak duża ilość adwokatów oznacza, iż na średniej wielkości miasto przypada ich  kilkunastu albo kilkudziesięciu. W Łańcucie – mieście zamieszkałym przez niecałe 20 tys. mieszkańców – jest 15 adwokatów nie licząc radców prawnych i osób, które świadczą pomoc prawną bez odbycia aplikacji w ramach biur prawnych. Jak na tak małe powiatowe miasto jest to duża ilość adwokatów, zważywszy na fakt, iż w Łańcucie jest tylko Sąd Rejonowy. Liczba adwokatów rośnie, ale za tym nie idzie wzrost spraw sądowych, co oznacza iż następuje rozłożenie spraw między adwokatów a to przekłada się na spadek dochodów.

             Nazywam się Anna Węgrzyn i jako adwokat widzę, że społeczeństwo jest co raz mądrzejsze i zaradniejsze. Ludziom nie obce jest poszukiwanie odpowiedzi na problemy prawne w Internecie. Zdarza mi się, iż moi klienci przychodzą do mnie ze sporą wiedzą i szukają tylko potwierdzenia tego, co już wiedzą. Zlecenie sprawy adwokatowi dotyczy skomplikowanych problemów, których nie da się rozwiązać w oparciu o porady zawarte na różnych forach prawnych. Również na stronach internetowych można znaleźć szereg różnych wniosków, pozwów czy też pism procesowych, co skutkuje tym, iż adwokat nie jest potrzebny do ich sporządzenia. Wszystko to wpływa na zmniejszenie ilości spraw zlecanych adwokatom, a w konsekwencji na obniżenie zarobków.

             Nazywam się Anna Węgrzyn i krytykuję stawki minimalne określone w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu. Zastrzegam, iż nie twierdzę iż wszystkie stawki są złe bo nie są. Ale weźmy na przykład sprawę o ustalenie istnienia stosunku pracy – stawka minimalna wynosi 60 zł. Jeśli otrzymam taką sprawę z urzędu, a Sąd Pracy jest w Rzeszowie i będę musiałam uczestniczyć w 2 rozprawach, to kwota przyznana mi z urzędu nie wystarczy mi na paliwo. Kolejno – wynagrodzenie minimalne przy sprawie z urzędu za sprawę o eksmisję wynosi 120 zł, a niekiedy trzeba na nią chodzić nawet rok. Czy to jest godne wynagrodzenie dla adwokata za jego pracę, sporządzanie pism, uczestnictwo w rozprawach i udział w przesłuchaniach? Myślę, że nie. Stawki ustalone w rozporządzeniu zostały określone w 2002 roku i do chwili obecnej nie uległy zmianie. Ile razy od 2002 roku wzrosła kwota najniższego wynagrodzenia? Sprawdziłam. Jedenaście razy. Stawki adwokackie ani razy, stąd wielokrotnie pojawia się postulat urynkowienia tychże stawek i ich podwyższenia. Do dnia dzisiejszego korporacjom adwokackim nie udało się tego załatwić.

             Nazywam się Anna Węgrzyn i zauważam, iż nasze społeczeństwo biednieje. Bardzo często zdarza mi się sytuacja, kiedy przychodzi do mnie klient, dla którego porada za 50 zł albo 100 zł to spory wydatek. Już nie wspomnę o honorarium za poprowadzenie sprawy, które stanowią w ich ocenie horrendalną kwotę. Czasami podpowiadam klientowi wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych i ustanowienie adwokata z urzędu czyli takiego któremu płaci Skarb Państwa a nie sam klient.

             Nazywam się Anna Węgrzyn i aby zostać adwokatem przez 5 lat studiowałam prawo, a następnie odbyłam trzy i pół letnią aplikację adwokacką. W sumie 9 lat nauki. Dlatego irytują mnie i moich kolegów adwokatów sytuacje, kiedy musimy się mocno nagimnastykować aby wystarczyło nam na opłacenie wszystkich podstawowych rachunków i aby zostało coś jeszcze. To nie są oszałamiające kwoty pozwalające nazywać nas krezusami. Oczywiście są adwokaci, którym świetnie się powodzi i zarabiają bardzo dobrze. Jednak to niewielki procent z całości, która musi sobie jakoś radzić. Z rozmów z innymi adwokatami wiem również, że wielu z nich rezygnuje z wykonywania zawodu adwokata na rzecz stałej posady w organach administracji publicznej, dziale prawnym wielkiej korporacji czy stanowisku asystenta sędziego. Po tylu latach nauki chcemy godnie zarabiać i żyć, ale w naszym społeczeństwie, przy niskich zarobkach obywateli i ciągłym poszerzaniu dostępu do zawodu adwokata jest to bardzo trudne.

             Nazywam się adwokat Anna Węgrzyn i nie jestem bogata. I większość adwokatów również nie. Wielu rozważa porzucenie zawodu adwokata i zajęcie się bardziej dochodowym zajęciem. Środowiska adwokackie zapowiadały szeroko zakrojoną akcję mającą na celu uświadamianie społeczeństwu prawdy na temat sytuacji finansowej i majątkowej adwokatów. Niestety zakończyło się na zapowiedziach. Więc mówię ja – adwokaci nie są bogaci jak krezusi, niekiedy muszą zastanawiać się z czego zapłacić rachunki i za co żyć. Problem ten dotyczy szczególnie nas młodych adwokatów o nieugruntowanej pozycji na rynku. My młodzi adwokaci musimy balansować po cienkiej linii wyznaczonej przez potrzeby klienta z jednej strony, a jego możliwości zarobkowe z drugiej, by w konsekwencji zastanawiać się czy rzeczywiście warto było zostać adwokatem?

One Response to “CZY ADWOKAT JEST BOGATY JAK KREZUS czyli rzecz o pieniądzach”

Read below or add a comment...