POLECONE Z SĄDU I PROKURATURY OBIERZEMY W SKLEPIE, BANKU ALBO KWIACIARNI czyli zmiany w systemie doręczeń sądowych

Z dniem 1 stycznia 2014 roku nastąpiła rewolucyjna zmiana w systemie doręczeń przesyłek poleconych z sądu i prokuratury. Do tej pory doręczenia były dokonywane za pośrednictwem Poczty Polskiej. W 2013 roku przetarg na doręczenia przesyłek poleconych wygrała Polska Grupa Pocztowa i ona przez najbliższe dwa lata będzie doręczała przesyłki. Z oficjalnie podawanych informacji wynika, iż oferta przetargowa złożona przez Pocztę Polską była o 84 miliony wyższa niż oferta Polskiej Grupy Pocztowej. To skutkowało zmianą operatora.

W celu zapewnienia prawidłowości doręczeń PGP podpisała umowę z innym prywatnym operatorem pocztowym InPost celem zapewnienia sprawnego i skutecznego doręczania pism. Dwaj powyżsi operatorzy posiadają w sumie ok. 7 000 placówek, w których będzie możliwość odbierania listów poleconych.

Dla przeciętnego obywatela zmiana operatora oznacza, iż listów z sądu czy prokuratury nie będzie przynosił listonosz, a kurier PGP. Procedura odbierania listów pozostaje bez zmian – nadal należy podpisać się na zwrotnym potwierdzeniu odbioru, zaś kurier podsunie nam również do podpisania kartę doręczeń. Po spełnieniu tych „warunków” otrzymamy list polecony. Takie są na chwilę obecną moje doświadczenia z PGP. Miła pani kurier skrupulatnie sprawdza, czy wszędzie się czytelnie podpisałam, wpisałam datę oraz muszę koniecznie przybić pieczątkę na zwrotnym potwierdzeniu odbioru i karcie doręczeń.

Problem zaczyna się w momencie, kiedy zajdzie sytuacja kiedy nie będę mogła – albo chciała – odebrać listu poleconego. Ma zostać wdrożona procedura dwukrotnej awizacji. I tutaj zaczyna się najbardziej kontrowersyjna część, bowiem miejsca w których można będzie odebrać listy polecone są bardzo różne  – od banków ( ja mam odbiór poleconych w banku ) poprzez kioski RUCHU, sklepy spożywcze, sklepy mięsne po kwiaciarnie czy salony meblowe. Tutaj też pojawiają się zarzuty, że osoby pracujące w tych miejscach – które w przeciwieństwie do listonoszy czy pracowników poczty traktowanych jak „niby” urzędnicy państwowi – nie są osobami odpowiednio przygotowanymi do wydawania listów poleconych i co istotne nie mają obowiązku spełnienia żadnych warunków formalnych pozwalających na ich weryfikację. Tu wskazać należy, że osoba pracująca jako listonosz musi przedłożyć zaświadczenie o niekaralności i zostać poddana podstawowym badaniom psychologicznym. Z awizacją nie mam żadnych jeszcze doświadczeń, więc nie umiem ocenić tej procedury w wykonaniu PGP.

Ja nie należę do osób, które się cieszą ze zmiany doręczyciela, ale także nie narzekam i nie psioczę dopóki nie wiem jak się doręczenia przez nowego operatora sprawdzą w praktyce. Koniec końców może się okazać, iż mimo wszystko nowy doręczyciel radzi sobie dobrze. Wszyscy narzekający zapominają, że również Poczta Polska nigdy nie działała perfekcyjnie, jej również zdarzały się pomyłki lub zagubienie listów. Nie wspomnę już o długich kolejkach do okienka, w którym wydawane są polecone. Zastanawiam się jak się to sprawdzi w kontekście tego, że w moim Łańcucie jest tylko jedna poczta, zaś PGP ma trzy punkty odbioru listów…

Czas zweryfikuje wszystko.

A więc, POŻYJEMY ZOBACZYMY.

 

Dodaj komentarz...

*


+ cztery = 7